Tairon Logo

Pasja i profesjonalizm

ul. Wojciechowska 7J, 20-704 Lublin
tel. 81 311 50 20 lub kom. 609 699 345

Nauka jazdy na nartach dziecka z autyzmem – jak to wygląda w praktyce

„Czy moje dziecko w ogóle da radę?” – to pytanie słyszymy przy zapisach na zimę bardzo często.

Uczymy jeździć osoby w spektrum od prawie 20 lat, niemal zawsze w systemie 1 na 1. Pierwsze kroki na nartach stawiały u nas zarówno trzylatki, jak i osoby dorosłe. Krótka odpowiedź brzmi: tak, dziecko z autyzmem może nauczyć się jeździć na nartach. Tyle że nikt z nas uczciwie nie powie Ci przed pierwszym dniem na stoku, ile to potrwa.

W tym tekście opisujemy, jak ta nauka wygląda naprawdę: co bywa najtrudniejsze, jak przygotować dziecko w domu i czego się spodziewać po pierwszym tygodniu.

 

Czy dziecko z autyzmem może jeździć na nartach?

Tak. Sama diagnoza nie przesądza, czy dziecko nauczy się jeździć. Dużo więcej zależy od tempa nauki, od przewidywalności dnia i od tego, czy obok jest ktoś, kto ma czas tylko dla niego.

Jeśli dziecko ma choroby współistniejące albo trudności ruchowe – napisz wszystko w ankiecie. Instruktor powinien to wiedzieć, zanim spotka się z dzieckiem na stoku.

 

Czy potrzebny jest specjalny sprzęt?

Nie. Hasło „narty dla niepełnosprawnych” kojarzy się z mononartami czy bi-ski. To sprzęt dla osób z niepełnosprawnością ruchową, które nie mogą jeździć na stojąco. Dziecko w spektrum, które chodzi i biega, jeździ na zwykłych nartach.

Zmienia się nie sprzęt, tylko sposób uczenia: tempo, sposób mówienia, długość lekcji. Narty, buty i kijki wypożyczysz przy stacji. Buty i kask warto jednak oswoić wcześniej, o czym piszemy niżej.

 

Dlaczego uczymy 1 na 1

Na lekcji grupowej instruktor tłumaczy coś kilkorgu dzieciom naraz, a potem każde czeka na swoją kolej. Dla dziecka w spektrum to często za dużo bodźców i za mało jasności. Nie wiadomo, kiedy jest jego kolej, polecenie nie było skierowane do niego, a obce dzieci stoją bardzo blisko.

W systemie 1 na 1 instruktor przez całą godzinę skupiony jest na jednym dziecku. Mówi tylko do niego, w sposób, który to dziecko jest w stanie zrozumieć, i w jego tempie. Widzi, kiedy trzeba zrobić przerwę, zanim zrobi się za trudno, i kiedy można dołożyć jeszcze jeden zjazd.

Nasi instruktorzy łączą praktykę narciarską z pracą z osobami w spektrum, część z nich pracuje z nimi na co dzień. Wielu uczestników jeździ z tym samym instruktorem od lat, więc w kolejnym sezonie nie zaczyna od poznawania nowej osoby.

 

Trzy rzeczy, które na początku bywają najtrudniejsze

Z naszego doświadczenia największą barierą rzadko jest sama jazda. Częściej trudne jest to, co dzieje się wokół niej.

Buty narciarskie

Są sztywne, ciężkie i ciasne w kostce, a chodzi się w nich zupełnie inaczej niż w zwykłych butach. Dla dziecka z nadwrażliwością dotykową to potrafi być najtrudniejszy moment dnia, i to jeszcze zanim zobaczy stok.

Co pomaga:

  • Wypożycz buty kilka tygodni wcześniej. Wiele wypożyczalni w miastach wynajmuje sprzęt na cały sezon. W domu zacznij od kilku minut w butach przy ulubionej bajce, potem przejdźcie do chodzenia po mieszkaniu.
  • Jedna para skarpet narciarskich, nie dwie. Dwie pary robią fałdy i obcierają.
  • Stała kolejność zakładania. Za każdym razem to samo miejsce i ta sama kolejność: skarpety, spodnie, buty, klamry od dołu.

Kask i gogle

Coś na głowie, pasek pod brodą, gogle, które zawężają pole widzenia. Z kasku nie zrezygnujemy, bo jest obowiązkowy: w Polsce dla osób do 16 lat, ale u nas każdy uczeń ma kask – bez względu na wiek. Dlatego warto go oswoić przed wyjazdem.

Co pomaga:

  • Kask w domu, na sankach, na rowerze. Jeśli dziecko akceptuje kask rowerowy, zwykle łatwiej przyjmie też narciarski.
  • Wybierzcie go razem. Kolor czy naklejka to drobiazgi, ale sprawiają, że kask staje się „mój”, a nie narzucony.
  • Gogle stopniowo. Jeśli dziecko ich na razie nie toleruje – można bez gogli.
  • Komin zamiast kominiarki. Dla wielu dzieci kominiarka zakrywająca twarz to za dużo, a zwykły komin na szyję nie przeszkadza.

Wyciąg

Przenośnik taśmowy jest prosty: wchodzisz, stoisz i jedziesz. Orczyk i krzesełko to już inna historia. Trzeba postać w kolejce i wsiąść w odpowiednim momencie, a maszyna hałasuje i nie czeka.

Co pomaga:

  • Filmy przed wyjazdem. W internecie jest mnóstwo nagrań z przenośników i orczyków, także ze stacji, na których jeździmy. Obejrzyjcie je razem kilka razy, aż wyciąg przestanie być czymś nowym.
  • Historyjka społeczna ze zdjęciami: stok, taśma, instruktor, zjazd, przerwa.
  • Najpierw taśma, potem orczyk. Pierwsze dni to łagodny stok i przenośnik. Na orczyk dziecko wjeżdża dopiero wtedy, gdy jest na to gotowe, a instruktor może jechać razem z nim.
  • Termin poza szczytem ferii. Dlatego obóz w Kluszkowcach organizujemy po feriach: na stoku jest spokojniej, a kolejki do wyciągów są krótsze.

 

Jak wygląda nauka na stoku

Tradycyjnie dziecko ma dwie godziny zajęć dziennie: godzinę rano i godzinę po obiedzie, z długą przerwą pomiędzy nimi. Tak wygląda nasz plan od lat i się sprawdza, bo dziecko nie jest zmęczone ciągłym wysiłkiem, a następna lekcja jest czymś znanym i przewidywalnym. Na obozie terapeutyczno-narciarskim dochodzą do tego trzy godziny zajęć terapeutycznych dziennie.

Pierwsze zjazdy odbywają się na łagodnym, prostym stoku. Na początku instruktorzy korzystają z prostych pomocy:

  • Jazda między nartami instruktora. To często pierwszy krok, gdy dziecko dopiero poznaje ślizg. Instruktor asekuruje je całym ciałem i nadaje tempo.
  • Kijek trzymany z przodu. Instruktor jedzie tyłem, a dziecko trzyma kijek. Ma punkt oparcia, a instruktor panuje nad prędkością.
  • Łącznik dziobów nart. Utrzymuje narty w pługu, więc dziecko nie musi myśleć o ustawieniu nóg i może skupić się na równowadze.

Pomoce odstawiamy stopniowo, gdy dziecko jest gotowe, a nie według planu ustalonego z góry.

A gorszy dzień? Zdarza się każdemu. Instruktor może wtedy skrócić lekcję, zwolnić albo zmienić plan: zamiast zjazdów pochodzić w nartach po płaskim albo pobawić się na śniegu. Nie zmuszamy. Stok ma się dziecku kojarzyć z czymś, do czego chce wrócić następnego dnia. Jesteś na miejscu, więc jeśli coś się dzieje, od razu jesteśmy w kontakcie.

 

Ile trwa nauka? Uczciwie: bardzo różnie

Część dzieci pod koniec pierwszego tygodnia samodzielnie zjeżdża łagodnym stokiem. Część potrzebuje dwóch albo trzech wyjazdów. Dla części pierwszy raz na nartach to przede wszystkim oswojenie butów, kasku, stoku i wyciągu.

To też jest dobry wynik. W kolejnym sezonie dziecko nie zaczyna od zera, tylko od miejsca, w którym skończyło. Dlatego nie porównuj swojego dziecka z rodzeństwem ani z innymi uczestnikami. Z naszego doświadczenia trudno przewidzieć tempo przed pierwszym dniem na stoku, a dzieci, które zaczynały bardzo powoli, potrafią potem jeździć latami.

 

Jak przygotować dziecko przed wyjazdem – lista

  • 3–4 tygodnie przed wyjazdem: buty i kask w domu, najpierw na kilka minut, potem coraz dłużej.
  • Historyjka społeczna: podróż, pokój, stołówka, stok, instruktor, wyciąg. Zdjęcia ośrodków i mapy stacji znajdziesz na stronach naszych ofert.
  • Filmy z wyciągów: obejrzyjcie je razem kilka razy.
  • Sprawdzone ubrania: noś je przed wyjazdem, żeby nic nie było nowe, bez metek i drapiących szwów.
  • Zapasowe rękawiczki: mokre rękawiczki potrafią skończyć lekcję szybciej niż zmęczenie.
  • Ankieta przed wyjazdem: napisz, jak dziecko się komunikuje, co je uspokaja, czego unika i na co reaguje trudnością. Każde takie zdanie przydaje się instruktorowi pierwszego dnia.
  • Plan dnia na miejscu: indywidualny harmonogram zajęć dostajesz pierwszego dnia na zebraniu organizacyjnym. Możesz go od razu przełożyć na plan obrazkowy, jeśli dziecko z takiego korzysta.

 

A co w tym czasie robisz Ty?

Jedziesz razem z dzieckiem, ale nie musisz być przy nim przez cały dzień. Na czas lekcji opiekę przejmuje instruktor, a Ty masz czas tylko dla siebie: na własne narty, kawę albo sen. Ile go będzie, zależy od liczby zajęć dziecka.

Nie musisz umieć jeździć. Możesz wziąć własne lekcje 1 na 1 albo w ogóle nie wchodzić na stok. Rodzeństwo bez spektrum też jedzie i może się uczyć albo po prostu wypoczywać.

 

Najczęstsze pytania

Od ilu lat dziecko może zacząć naukę?
Uczyliśmy już trzylatki. Ważniejsza od wieku jest gotowość dziecka do założenia butów i kasku oraz do krótkiej pracy z nową osobą. Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń i porozmawiamy o Twoim dziecku.

Czy dorosła osoba w spektrum może jeszcze nauczyć się jeździć?
Tak. Nie mamy górnej granicy wieku i uczymy od zera także osoby dorosłe.

Czy kask jest obowiązkowy?
Tak. W Polsce dla osób do 16 lat, na Słowacji od 2026 roku do 18 lat. Ale u nas na zajęciach obowiązkowy jest dla wszystkich – także dla rodziców.

Czy trzeba kupować sprzęt?
Nie. Narty, buty i kijki wypożyczysz przy stacji. Buty i kask warto jednak wypożyczyć albo kupić wcześniej, żeby dziecko zdążyło się do nich przyzwyczaić.

Co, jeśli dziecko w ogóle nie będzie chciało założyć nart?
Zdarza się. Instruktor nie zmusza, tylko zaczyna od tego, co dziecko akceptuje, na przykład od chodzenia w butach albo zabawy na śniegu. Nie obiecujemy, że każde dziecko zjedzie samo po tygodniu. Obiecujemy, że będziemy szli w jego tempie.

Obóz narciarski czy terapeutyczno-narciarski?
Na obozie terapeutyczno-narciarskim poza nauką jazdy dziecko ma codziennie trzy godziny zajęć terapeutycznych. Terapeutki są te same co zawsze. Oba warianty organizujemy w Czarnej Górze i w Kluszkowcach. Obóz w Dolnym Kubinie na Słowacji jest dla dzieci, które już samodzielnie zjeżdżają łagodnym stokiem, więc nie nadaje się na pierwszy raz.

 

Obozy zimowe 2027

Uczymy od zera w Czarnej Górze i w Kluszkowcach, w wariancie narciarskim albo terapeutyczno-narciarskim. Dzieci, które już jeżdżą, zapraszamy też do Dolnego Kubina.

→ Obozy narciarskie
→ Obozy terapeutyczno-narciarskie

 

Nie wiesz, czy to dobry moment dla Twojego dziecka? Zadzwoń – odpowiemy szczerze na wszystkie Twoje pytania.

Pytania? Pisz (obozy@tairon.pl) lub dzwoń (609 699 345).