„Czy moje dziecko w ogóle da radę?” – to pytanie słyszymy przy zapisach na zimę bardzo często.
Uczymy jeździć osoby w spektrum od prawie 20 lat, niemal zawsze w systemie 1 na 1. Pierwsze kroki na nartach stawiały u nas zarówno trzylatki, jak i osoby dorosłe. Krótka odpowiedź brzmi: tak, dziecko z autyzmem może nauczyć się jeździć na nartach. Tyle że nikt z nas uczciwie nie powie Ci przed pierwszym dniem na stoku, ile to potrwa.
W tym tekście opisujemy, jak ta nauka wygląda naprawdę: co bywa najtrudniejsze, jak przygotować dziecko w domu i czego się spodziewać po pierwszym tygodniu.
Tak. Sama diagnoza nie przesądza, czy dziecko nauczy się jeździć. Dużo więcej zależy od tempa nauki, od przewidywalności dnia i od tego, czy obok jest ktoś, kto ma czas tylko dla niego.
Jeśli dziecko ma choroby współistniejące albo trudności ruchowe – napisz wszystko w ankiecie. Instruktor powinien to wiedzieć, zanim spotka się z dzieckiem na stoku.
Nie. Hasło „narty dla niepełnosprawnych” kojarzy się z mononartami czy bi-ski. To sprzęt dla osób z niepełnosprawnością ruchową, które nie mogą jeździć na stojąco. Dziecko w spektrum, które chodzi i biega, jeździ na zwykłych nartach.
Zmienia się nie sprzęt, tylko sposób uczenia: tempo, sposób mówienia, długość lekcji. Narty, buty i kijki wypożyczysz przy stacji. Buty i kask warto jednak oswoić wcześniej, o czym piszemy niżej.
Na lekcji grupowej instruktor tłumaczy coś kilkorgu dzieciom naraz, a potem każde czeka na swoją kolej. Dla dziecka w spektrum to często za dużo bodźców i za mało jasności. Nie wiadomo, kiedy jest jego kolej, polecenie nie było skierowane do niego, a obce dzieci stoją bardzo blisko.
W systemie 1 na 1 instruktor przez całą godzinę skupiony jest na jednym dziecku. Mówi tylko do niego, w sposób, który to dziecko jest w stanie zrozumieć, i w jego tempie. Widzi, kiedy trzeba zrobić przerwę, zanim zrobi się za trudno, i kiedy można dołożyć jeszcze jeden zjazd.
Nasi instruktorzy łączą praktykę narciarską z pracą z osobami w spektrum, część z nich pracuje z nimi na co dzień. Wielu uczestników jeździ z tym samym instruktorem od lat, więc w kolejnym sezonie nie zaczyna od poznawania nowej osoby.
Z naszego doświadczenia największą barierą rzadko jest sama jazda. Częściej trudne jest to, co dzieje się wokół niej.
Są sztywne, ciężkie i ciasne w kostce, a chodzi się w nich zupełnie inaczej niż w zwykłych butach. Dla dziecka z nadwrażliwością dotykową to potrafi być najtrudniejszy moment dnia, i to jeszcze zanim zobaczy stok.
Co pomaga:
Coś na głowie, pasek pod brodą, gogle, które zawężają pole widzenia. Z kasku nie zrezygnujemy, bo jest obowiązkowy: w Polsce dla osób do 16 lat, ale u nas każdy uczeń ma kask – bez względu na wiek. Dlatego warto go oswoić przed wyjazdem.
Co pomaga:
Przenośnik taśmowy jest prosty: wchodzisz, stoisz i jedziesz. Orczyk i krzesełko to już inna historia. Trzeba postać w kolejce i wsiąść w odpowiednim momencie, a maszyna hałasuje i nie czeka.
Co pomaga:
Tradycyjnie dziecko ma dwie godziny zajęć dziennie: godzinę rano i godzinę po obiedzie, z długą przerwą pomiędzy nimi. Tak wygląda nasz plan od lat i się sprawdza, bo dziecko nie jest zmęczone ciągłym wysiłkiem, a następna lekcja jest czymś znanym i przewidywalnym. Na obozie terapeutyczno-narciarskim dochodzą do tego trzy godziny zajęć terapeutycznych dziennie.
Pierwsze zjazdy odbywają się na łagodnym, prostym stoku. Na początku instruktorzy korzystają z prostych pomocy:
Pomoce odstawiamy stopniowo, gdy dziecko jest gotowe, a nie według planu ustalonego z góry.
A gorszy dzień? Zdarza się każdemu. Instruktor może wtedy skrócić lekcję, zwolnić albo zmienić plan: zamiast zjazdów pochodzić w nartach po płaskim albo pobawić się na śniegu. Nie zmuszamy. Stok ma się dziecku kojarzyć z czymś, do czego chce wrócić następnego dnia. Jesteś na miejscu, więc jeśli coś się dzieje, od razu jesteśmy w kontakcie.
Część dzieci pod koniec pierwszego tygodnia samodzielnie zjeżdża łagodnym stokiem. Część potrzebuje dwóch albo trzech wyjazdów. Dla części pierwszy raz na nartach to przede wszystkim oswojenie butów, kasku, stoku i wyciągu.
To też jest dobry wynik. W kolejnym sezonie dziecko nie zaczyna od zera, tylko od miejsca, w którym skończyło. Dlatego nie porównuj swojego dziecka z rodzeństwem ani z innymi uczestnikami. Z naszego doświadczenia trudno przewidzieć tempo przed pierwszym dniem na stoku, a dzieci, które zaczynały bardzo powoli, potrafią potem jeździć latami.
Jedziesz razem z dzieckiem, ale nie musisz być przy nim przez cały dzień. Na czas lekcji opiekę przejmuje instruktor, a Ty masz czas tylko dla siebie: na własne narty, kawę albo sen. Ile go będzie, zależy od liczby zajęć dziecka.
Nie musisz umieć jeździć. Możesz wziąć własne lekcje 1 na 1 albo w ogóle nie wchodzić na stok. Rodzeństwo bez spektrum też jedzie i może się uczyć albo po prostu wypoczywać.
Od ilu lat dziecko może zacząć naukę?
Uczyliśmy już trzylatki. Ważniejsza od wieku jest gotowość dziecka do założenia butów i kasku oraz do krótkiej pracy z nową osobą. Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń i porozmawiamy o Twoim dziecku.
Czy dorosła osoba w spektrum może jeszcze nauczyć się jeździć?
Tak. Nie mamy górnej granicy wieku i uczymy od zera także osoby dorosłe.
Czy kask jest obowiązkowy?
Tak. W Polsce dla osób do 16 lat, na Słowacji od 2026 roku do 18 lat. Ale u nas na zajęciach obowiązkowy jest dla wszystkich – także dla rodziców.
Czy trzeba kupować sprzęt?
Nie. Narty, buty i kijki wypożyczysz przy stacji. Buty i kask warto jednak wypożyczyć albo kupić wcześniej, żeby dziecko zdążyło się do nich przyzwyczaić.
Co, jeśli dziecko w ogóle nie będzie chciało założyć nart?
Zdarza się. Instruktor nie zmusza, tylko zaczyna od tego, co dziecko akceptuje, na przykład od chodzenia w butach albo zabawy na śniegu. Nie obiecujemy, że każde dziecko zjedzie samo po tygodniu. Obiecujemy, że będziemy szli w jego tempie.
Obóz narciarski czy terapeutyczno-narciarski?
Na obozie terapeutyczno-narciarskim poza nauką jazdy dziecko ma codziennie trzy godziny zajęć terapeutycznych. Terapeutki są te same co zawsze. Oba warianty organizujemy w Czarnej Górze i w Kluszkowcach. Obóz w Dolnym Kubinie na Słowacji jest dla dzieci, które już samodzielnie zjeżdżają łagodnym stokiem, więc nie nadaje się na pierwszy raz.
Uczymy od zera w Czarnej Górze i w Kluszkowcach, w wariancie narciarskim albo terapeutyczno-narciarskim. Dzieci, które już jeżdżą, zapraszamy też do Dolnego Kubina.
→ Obozy narciarskie
→ Obozy terapeutyczno-narciarskie
Nie wiesz, czy to dobry moment dla Twojego dziecka? Zadzwoń – odpowiemy szczerze na wszystkie Twoje pytania.
Pytania? Pisz (obozy@tairon.pl) lub dzwoń (609 699 345).
OBOZY ZIMOWE 2027 Z TAIRONEM!
Oferta zimowych obozów narciarskich i terapeutyczno-narciarskich dla osób ze spektrum na sezon 2027 jest już dostępna na naszej stronie. Zapraszamy po szczegóły.
Turnus rehabilitacyjny dla dziecka z autyzmem — PFRON, NFZ i dofinansowanie krok po kroku
Jednym z pierwszych pytań, jakie zadają nam rodzice, jest: „Czy da się dostać na to dofinansowanie i ile będę musiał dołożyć z własnej kieszeni?". Odpowiedź brzmi: tak, da się — ale nie z NFZ, tylko z PFRON.
Turnusy 2026 - Ostatnie Wolne Miejsca!
Lato tuż, tuż! Czy wszyscy pamiętacie, że mamy dla Was niesamowitą ofertę turnusów dla dzieci ze spektrum? Sprawdźcie sami!