Lwów 2010

W pierwszy weekend po świętach ruszamy na naszą pierwszą w tym roku zagraniczną imprezę. Słowo „zagraniczną” kojarzy się raczej z bardziej obleganymi miejscami europy zachodniej niż wyjazdem na Ukrainę. Lwów - relatywnie blisko, szybko (nie licząc postoju na granicy) i ciekawie. Zdecydowana większość z nas nie raz odwiedzała to miasto, ale jest w nim coś niewymownego, co każe wracać. Ten klimat miasta, ludzi i polskości, która nie umarła przez lata panowania komunizmu.